Najpierw narzędzia do pracy – potem wielkie zapowiedzi.
W ostatnich tygodniach w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele informacji dotyczących planów rozszerzenia uprawnień Straży Ochrony Kolei. W dyskusji dominują zapowiedzi nowych kompetencji, dodatkowych środków przymusu bezpośredniego czy rozszerzenia katalogu sytuacji, w których funkcjonariusze mogliby podejmować działania. Warto jednak spojrzeć na tę debatę z perspektywy codziennej pracy ludzi, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo na kolei.
Z punktu widzenia funkcjonariuszy i pracowników kolei podstawowym problemem nie jest brak spektakularnych kompetencji, lecz niedostatek podstawowych narzędzi, które pozwalają skutecznie wykonywać obowiązki w terenie. To kwestie, które od dłuższego czasu są sygnalizowane przez środowisko kolejowe i które – mimo swojej praktycznej wagi – często pozostają na marginesie publicznej debaty.
Pierwszą z nich jest brak dostępu do Krajowego Systemu Informacyjnego Policji (KSIP). System ten stanowi jedno z podstawowych narzędzi pracy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Brak możliwości korzystania z niego przez funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei oznacza, że w wielu sytuacjach są oni zmuszeni działać w sposób ograniczony lub uzależniony od wsparcia innych formacji. W praktyce wydłuża to czas reakcji i utrudnia podejmowanie decyzji w sytuacjach wymagających szybkiego działania.
Drugim problemem jest brak możliwości kierowania ruchem na przejazdach kolejowo-drogowych w sytuacjach awarii lub zagrożenia. W wielu przypadkach to właśnie funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei pojawiają się na miejscu zdarzenia jako pierwsi. Mimo to obowiązujące przepisy nie dają im jednoznacznych kompetencji do regulowania ruchu. Powoduje to sytuacje paradoksalne – służba obecna na miejscu i odpowiedzialna za bezpieczeństwo infrastruktury kolejowej nie może formalnie podjąć działań, które z punktu widzenia bezpieczeństwa wydają się oczywiste.
Trzecim zagadnieniem jest brak jasnych podstaw prawnych do przeszukania osoby lub rzeczy w sytuacjach bezpośrednio związanych z ochroną infrastruktury kolejowej. W praktyce oznacza to, że funkcjonariusze często muszą ograniczać swoje działania do obserwacji lub wzywania innych służb, nawet wtedy, gdy istnieją uzasadnione przesłanki do podjęcia bardziej zdecydowanych czynności.
Są to problemy zgłaszane przez samych funkcjonariuszy i pracowników kolei. Z punktu widzenia praktyki służby ich rozwiązanie miałoby znacznie większy wpływ na codzienne bezpieczeństwo niż wprowadzanie rozwiązań o charakterze spektakularnym, ale rzadko wykorzystywanym w praktyce.
Nie oznacza to oczywiście sprzeciwu wobec zmian legislacyjnych. Rozwój infrastruktury, nowe zagrożenia czy zmieniające się realia bezpieczeństwa sprawiają, że system prawny musi nadążać za rzeczywistością. Warto jednak pamiętać, że proces legislacyjny wymaga równowagi i rozsądnego określenia priorytetów. Zbyt szerokie lub kontrowersyjne propozycje mogą okazać się trudne do przeprowadzenia, a w konsekwencji zablokować również te zmiany, które są naprawdę potrzebne i stosunkowo łatwe do wprowadzenia.
Dlatego w dyskusji o przyszłości Straży Ochrony Kolei warto zacząć od rzeczy najbardziej podstawowych – narzędzi, które umożliwiają skuteczne działanie w terenie. Dostęp do systemów informacyjnych ((nawet w ograniczonym zakresie), jasne kompetencje w sytuacjach kryzysowych czy precyzyjne podstawy prawne do podejmowania czynności służbowych to elementy, które realnie wpływają na poziom bezpieczeństwa.
Bezpieczna kolej nie powstaje dzięki medialnym zapowiedziom ani spektakularnym deklaracjom. Jej fundamentem są dobrze przygotowane przepisy i narzędzia, które pozwalają funkcjonariuszom skutecznie wykonywać swoją pracę.
Dlatego każda dyskusja o wzmocnieniu bezpieczeństwa kolei powinna zaczynać się od wysłuchania tych, którzy każdego dnia odpowiadają za nie w praktyce – Funkcjonariuszy Liniowych.
Sebastian Szwarc
Ogólnopolski Związek Zawodowy Kolejarzy Śląskich w SOK