Jerzy Kriger - wyciągnie PKP PR z dołka?

Nie ma łatwego zadania. PKP PR jest w dużo gorszej kondycji niż zapewniał podczas negocjacji z marszałkami województw wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt.

- Dokument przedstawiony przez ministra zakładał na koniec 2008 roku wynik zerowy, okazało się, że straty przekroczą 200 milionów złotych - przypomniał na czwartkowej konferencji z nowym prezesem Władysław Husejko, zachodniopomorski marszałek, który stoi na czele grupy samorządowców zajmujących się przejęciem PKP PR.

Urzędy Marszałkowskie zleciły audyt. Ma być gotowy 15 maja.

- Udam się z nim do ministra Engelhardta i spytam, czy podtrzymuje swoje wyliczenia, które nazwał profesjonalnym dokumentem dla profesjonalistów - mówił zirytowany marszałek Husejko.

Na razie samorządy zabierają się za terapię mającą poprawić kondycję kolei. Od 1 maja zakłady regionalne (jest ich 15) będą "samobilansującymi się oddziałami".

- Wspólny będzie jedynie bilans skonsolidowany i przepisy - ogłosił w Szczecinie Jerzy Kriger. - Dyrektorzy oddziałów odpowiadają od teraz za kondycję swoich zakładów. Nakazuję uciąć telefony do Warszawy, bo tam już decyzje nie będą zapadać. Wszystkie kompetencje schodzą w dół. W centrali będzie pracować nie więcej niż 200 osób [teraz jest 700 - akr].

Kriger zapowiedział gruntowne zmiany w zarządzaniu koleją. Na pierwszy ogień pójdzie system dystrybucji biletów, który pochłania obecnie aż 20 proc. zysków ze sprzedaży.

- Nie będzie już tak, że pani w kasie będzie drukować bilet trzy minuty na długim blankiecie, a pan konduktor w pociągu wypisywać go na wielkim bloczku - mówił Kriger.

Bilety mają być małe, takie jak komunikacji miejskiej i do zdobycia w kioskach. Pierwszy eksperyment będzie przeprowadzony w Zachodniopomorskiem, na linii Koszalin-Mielno. W szynobusach zainstalowane zostaną kasowniki.

- W ubiegłym sezonie przekonaliśmy się, że właśnie obecny system biletowy doprowadził do tego, że linia ciesząca się ogromnym powodzeniem była deficytowa - mówił Husejko. Wracający z plaży ludzie nie mieli ochoty czekać w długiej kolejce do kasy. Wsiadali do zatłoczonego pociągu. Konduktor nie był zaś w stanie wypisać biletów więcej niż kilku osobom (trasa jest krótka). I tak większość ludzi jechała za darmo.

Kolejna zmiana ma dotyczyć serwisowania pociągów. - Dzieje się to od 7 do 15, a powinno w nocy - mówił Kriger. - W efekcie pociągi zamiast jeździć, stoją w warsztatach.

Ma być też czyściej. Zlecona przez Krigera kontrola wykazała, że aż w 95 proc. zbadanych przypadków czystość wagonów była fatalna. Mimo że odpowiedzialne za to służby PKP PR uwag nie miały, a za usługę zapłacono. Nowa konfiguracja zależności i odpowiedzialności ma to wyeliminować. W Szczecinie nie trzeba. - Region zachodniopomorski i bydgoski to jedyne, gdzie nie mieliśmy pod tym kątem zastrzeżeń - powiedział Kriger.

Dyrektor zachodniopomorskiego PKP PR Andrzej Chańko obiecał, że za miesiąc powie, jakie zmiany wprowadził w swojej firmie. Zastrzegł, że w ostatnich latach sporo już zrobił. Dzięki temu nasz Urząd Marszałkowski dopłaca do każdego kilometra przejechanego przez pociąg tylko 7,26 zł - najmniej w kraju. Z zapowiedzi Krigera się ucieszył: Do tej pory podjęcie najprostszych decyzji wymagało uzgodnień z Warszawą, a to zajmowało tydzień, a nawet miesiąc.

Urząd Marszałkowski jest zadowolony z pracy Chańki. W czwartek zapadła decyzja o tym, że zachowa fotel dyrektora. Dyrektorskie fotele w pozostałych regionach są zagrożone.